Czasami milczenie jest najlepszą radą, którą możesz komuś dać. Jest jednym z elementów uważnego słuchania.
Dziś znajoma opowiadała mi o ważnym spotkaniu – o swoich emocjach, obawach, frustracjach. Z każdym jej wypowiadanym zdaniem czułam, jak narasta we mnie chęć podpowiedzenia, doradzenia, skomentowania.
Już otwierałam usta, żeby przerwać jej opowieść swoimi „mądrymi” radami. I nagle pomyślałam: ta osoba potrzebuje być wysłuchana, zauważona. Przez samo wypowiadanie na głos być może uporządkuje sobie myśli, znajdzie odpowiedzi na wątpliwości. A jeśli będzie potrzebować rady – poprosi.
Zamknęłam usta. Nie wypowiedziałam ani jednego słowa. Zamilkłam.
Dlaczego to takie trudne?
Ludzie bardzo często potrzebują po prostu poczuć, że ktoś ich widzi i słyszy. A my mamy naturalną tendencję do:
- przerywania w połowie zdania,
- doradzania, zanim usłyszymy całość,
- „ratowania” nieproszonymi radami,
- myślenia, że pomagamy – gdy w rzeczywistości przeszkadzamy.
Chwila zatrzymania
Zaskoczyło mnie, jak szybko pojawiło się w mojej głowie wiele gotowych odpowiedzi. Dlaczego mnie to zdziwiło? Bo przecież znam zasady aktywnego słuchania, uczę tego innych, wiem, jak to działa. A jednak nawyki włączają się błyskawicznie.
Tym razem jednak zrobiłam coś inaczej. Zatrzymałam się i pozwoliłam sobie na to, by:
- słuchać,
- obserwować,
- powstrzymać się od dawania rad.
Nie robiłam nic – tylko byłam obecna, patrzyłam, słuchałam aktywnie i z ciekawością.
Efekt
Moja znajoma poczuła się zauważona. Podzieliła się swoimi przeżyciami, a potem… sama zmieniła temat, jakby problem zniknął. Sama sobie poradziła. Potrzebowała tylko przestrzeni. I to wystarczyło.
Ile problemów w Twoim zespole rozwiązałoby się samo, gdybyś częściej słuchał zamiast od razu doradzać?
Kiedy ostatnio dałeś komuś przestrzeń na dokończenie myśli?



