Tam, gdzie celem szkolenia jest zmiana nawyków, postaw i sposobu reagowania, wiedza to za mało.
Szkolenie, na które wysyłasz siebie albo zespół, może dać niewiele, jeśli kończy się na „było ciekawe” i szybkim powrocie do codzienności.
Nawet jeśli na sali pojawia się przypływ energii, motywacji i zapału do zmiany, to zwykle bardzo przejściowy moment.
I to jest zupełnie naturalne.
Zmieniamy się w działaniu. Nie od słuchania. Nie od inspirujących slajdów.
Od doświadczania i powtarzania.
Nowy sposób działania, myślenia czy reagowania nie pojawia się po wysłuchaniu instrukcji.
Wiemy to z neuronauk i badań nad uczeniem się: nowe zachowanie staje się nawykiem dopiero po wielokrotnym powtórzeniu.
Na początku jest nienaturalne i pochłania więcej energii niż stare schematy – bo przecierasz nowe szlaki neuronalne w mózgu.
Lubię tu metaforę drogi:
- Autostrada, po której pędzisz szybko i bez wysiłku – to stare nawyki.
- Nowa trasa, przecieranie szlaku na trawiastej drodze – to nowe kompetencje. Na starcie trudno, wyboiście, niewygodnie. Z czasem droga się ubija: im częściej nią jedziesz, tym łatwiej.
Pisząc to, myślę o coachingu i mentoringu – metodach realnego towarzyszenia w zmianie.
Czasem słyszę pytanie:
„Czy to naprawdę wspiera zmianę?”
Moja odpowiedź? Tak – pod warunkiem, że pracujesz z profesjonalistą.
W profesjonalnym coachingu masz nie tylko systematyczne wsparcie, które motywuje w chwilach zwątpienia, gdy nowe szlaki są niewygodne i kusi powrót na autostradę.
Przede wszystkim zmieniasz się, pracując z technikami i narzędziami, które same w sobie przyspieszają proces zmiany.




